Otknelam się. Serio. Ta idiotka znowu straciła przytomność i pewnie specjalnie.
Wcale nie robiłam z siebie bohaterki tylko chciałam pomóc parabati. Głupia.
Znowu się wymądrza, jakby zjadła wszystkie rozumy...
Naprawdę, zwykle była do zniesienia, ale od jakiegoś czasu stała się strasznie zadufana w sobie.
Przestała się odzywać do innych wilków, miała gdzieś, że jej wataha upada.
Przeszył mnie ból na myśl o ich śmierci. Muszę to jakoś powstrzymać...
Bo jej chyba już nie zależy... Całe dnie spędza w swojej jaskinii mieszając jakieś eliksiry, a gdy nie starcza jej już siły, by udawać zaczyna płakać i przytulać się do poduszki jak osierocone dziecko, które nie wie już co ze sobą zrobić.
Myśli, że tego nie widzę, a ja też udaję, bo nie wiem, co jej powiedzieć...
Chyba obie czekamy na cud.
Potrząsnęłam głową ze smutkiem.
Co jeśli cudu nie będzie? Jeśli tylko czekamy na wyrok?
Krzyknęłam w desperacji.
Jeśli tylko się postaramy odbudujemy to.
Potrzebuję tylko pomocy.
(Izzy? Ktoś ? :) )
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tenebrae. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tenebrae. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 10 kwietnia 2016
niedziela, 29 listopada 2015
Od Tene do Izzy (Event)
Oprócz tej całej wizji usłyszałam słaby przekaz od Izzy
Tene dasz radę, możliwe, że mnie więcej nie zobaczysz.
Nie. To się nie mogło tak skończyć.
Nie umieraj Izz!!!
Proszę
Nic nie poradzę
Mój mózg zaczął pracować na pełnych obrotach. W sercu czułam ból umierającej parabati. Czy mogłam jej przekazać trochę swojej siły? Czy sama ją mam?
Doszłam do wniosku że to możliwe
Wyszłam z jaskini i pobiegłam do miejsca ktòre byloby jak najbardziej podobne do tego w ktorym Izzy cierpi.
Gdy byłam na miejscu polozylam sie w pozycji w jakiej znajdowala sie Izzy.
Zamknelam oczy i przelalam w nia życie.
Życie odchodziło ode mnie. Czułam, że malo czasu mi zostało. Jednak zostawiłam trochę życia bytylko stracić przytomność na parę dni, tygodni.
Straciłam przytomność. Wiedzialam ze Izzy juz nie cierpi, ale idzie do nas. Bedzie tu za miesiac.
***
Tene dasz radę, możliwe, że mnie więcej nie zobaczysz.
Nie. To się nie mogło tak skończyć.
Nie umieraj Izz!!!
Proszę
Nic nie poradzę
Mój mózg zaczął pracować na pełnych obrotach. W sercu czułam ból umierającej parabati. Czy mogłam jej przekazać trochę swojej siły? Czy sama ją mam?
Doszłam do wniosku że to możliwe
Wyszłam z jaskini i pobiegłam do miejsca ktòre byloby jak najbardziej podobne do tego w ktorym Izzy cierpi.
Gdy byłam na miejscu polozylam sie w pozycji w jakiej znajdowala sie Izzy.
Zamknelam oczy i przelalam w nia życie.
Życie odchodziło ode mnie. Czułam, że malo czasu mi zostało. Jednak zostawiłam trochę życia bytylko stracić przytomność na parę dni, tygodni.
Straciłam przytomność. Wiedzialam ze Izzy juz nie cierpi, ale idzie do nas. Bedzie tu za miesiac.
***
niedziela, 25 października 2015
Od Tene do Izzy
Gdy połączenie się przerwało byłam mokra od potu. Co oni jej zrobili?
Czy Izzy żyje? Ile nam zostało czasu?
Zerwałam się z posłania ignorując rozdzierający ból głowy i wybiegłam z jaskini. Ból przeszywał mi grzbiet i łapy ale nie poddawałam się. Musimy się ukryć. Musimy walczyć.
Już nie wiem co było ważniejsze.
Trzeba przekazać wieść pozostałym.
Nie, chwila muszę się więcej dowiedzieć by móc działać. Jak wyglądają Łowcy? Mogę udawać jednego z nich.
Izzy proszę daj odpowiedź.....
(Izzy?)
Czy Izzy żyje? Ile nam zostało czasu?
Zerwałam się z posłania ignorując rozdzierający ból głowy i wybiegłam z jaskini. Ból przeszywał mi grzbiet i łapy ale nie poddawałam się. Musimy się ukryć. Musimy walczyć.
Już nie wiem co było ważniejsze.
Trzeba przekazać wieść pozostałym.
Nie, chwila muszę się więcej dowiedzieć by móc działać. Jak wyglądają Łowcy? Mogę udawać jednego z nich.
Izzy proszę daj odpowiedź.....
(Izzy?)
poniedziałek, 19 października 2015
Od Tene do Izzy (Event)
Ocknęłam się. Podnioslam głowę, ale czaszkę rozdarł mi ból.
- Spokojnie nie ruszaj się. - To był głos Renne
Z poprzedniego dnia miałam pustkę w głowie.
- Co wczoraj się działo? - Zapytałam
- Bracia ognia - zdołała wykrztusić.
Wspomnienia napłynęły. Bracia ognia, Izzy odepchneła mnie i wpadłam w ramiona Renne, która zabrała mnie tutaj. Gdzie jest teraz Izzy? Muszę ją znaleźć.
- Gdzie ją zabrali? - zapytałam
Renne pokręciła łbem na znak że nie ma pojęcia.
Skup się. Zamknęłam oczy i spróbowałam nawiązać połączenie z moją parabati.
- Spokojnie nie ruszaj się. - To był głos Renne
Z poprzedniego dnia miałam pustkę w głowie.
- Co wczoraj się działo? - Zapytałam
- Bracia ognia - zdołała wykrztusić.
Wspomnienia napłynęły. Bracia ognia, Izzy odepchneła mnie i wpadłam w ramiona Renne, która zabrała mnie tutaj. Gdzie jest teraz Izzy? Muszę ją znaleźć.
- Gdzie ją zabrali? - zapytałam
Renne pokręciła łbem na znak że nie ma pojęcia.
Skup się. Zamknęłam oczy i spróbowałam nawiązać połączenie z moją parabati.
Skupienie.
Zobaczyłam rozmazaną scenę, która powoli zaczynała się wyostrzać.
czwartek, 1 października 2015
Od Tene do Izzy
Gdy wydawało mi się, że z nim skończyłyśmy usłyszałam
Nigdy mnie nie złamiecie
To nie była Izzy
Krew za krew
Jak na zawołanie oczy mi zaszły mgłą, a z brzucha trysnęła krew.
Nic nie widziałam.
Nie wiem gdzie była Izzy
Isabelle Izzy gdzie jesteś
Wołałam w myślach
Jestem ja Ogień
Co? O co chodzi?
Nagle zobaczyłam Izzy leżała z drugiej strony basiora.
Ktoś mu pomógł
Byli tam we dwoje.
My obie na nich dwóch
Trochę nie równe szanse.
Podniosłam się i zawyłam
Izzy poszła w me ślady
Rzuciłyśmy się na nich z furią
Nie warto nas gniewać
Później wszystko potoczyło się zbyt szybko...
***
Następnego ranka obudziłam się cała obolała
Izzy? zawołałam
Nigdy mnie nie złamiecie
To nie była Izzy
Krew za krew
Jak na zawołanie oczy mi zaszły mgłą, a z brzucha trysnęła krew.
Nic nie widziałam.
Nie wiem gdzie była Izzy
Isabelle Izzy gdzie jesteś
Wołałam w myślach
Jestem ja Ogień
Co? O co chodzi?
Nagle zobaczyłam Izzy leżała z drugiej strony basiora.
Ktoś mu pomógł
Byli tam we dwoje.
My obie na nich dwóch
Trochę nie równe szanse.
Podniosłam się i zawyłam
Izzy poszła w me ślady
Rzuciłyśmy się na nich z furią
Nie warto nas gniewać
Później wszystko potoczyło się zbyt szybko...
***
Następnego ranka obudziłam się cała obolała
Izzy? zawołałam
wtorek, 1 września 2015
Od Tene do Izzy
No jasne, że się obwiniam.
Wiem, że Izzy stoi za mną.
Jestem sama.
Nie......
Chwila.......
Jest jeszcze jej matka.
Muszę stąd uciekać pomyślałam. Rzuciłam się biegiem. Słyszałam nawoływania Izzy. Muszę stąd uciec. Biegnę coraz szybciej. Nawet nie wiem gdzie biegnę....
Właśnie.
Gdzie ja jestem?
Widzę braci ognia.
Znaleźli nas.
Ale teraz już nic nie ma znaczenia.
- Tene - odzywa się jeden.
- Tene - głos Izzy w mojej głowie - tu jestem - obracam się.
Czego oni chcą? Co ja im zrobiłam?
Czy to na pewno moje myśli? Powinnam się cieszyć, że tu jest.
(Izzy? Sorry nie miałam czasu)
czwartek, 18 czerwca 2015
Od Tene do Izzy
Ja...
Płonę.....
W....
Męczarni....
Chwila. To nie moje odczucia.
To sen to sen to sen.
Izzy.
To sen Izzy.
Nie, nie sen. Halucynacje.
Mam ochotę spłonąć tak jak płonie Izzy. To przecież moja wina. Przede mną jest las. On nic nie znaczy. Jest tylko rozpacz.
TO MOJA WINA
To wszystko.
Ta rozpacz
ten ból.
Męczarnia wilka.
Otrząsnęłam się. Nadal się obwiniałam ale postanowiłam znaleźć Izzy.
Szłam i szłam i szłam.
Baardzo długo.
Najdłużej.
Szłam przez las i obok rzeki.
Zobaczyłam ją.
Samą....
(Izzy? to moja wina)
Płonę.....
W....
Męczarni....
Chwila. To nie moje odczucia.
To sen to sen to sen.
Izzy.
To sen Izzy.
Nie, nie sen. Halucynacje.
Mam ochotę spłonąć tak jak płonie Izzy. To przecież moja wina. Przede mną jest las. On nic nie znaczy. Jest tylko rozpacz.
TO MOJA WINA
To wszystko.
Ta rozpacz
ten ból.
Męczarnia wilka.
Otrząsnęłam się. Nadal się obwiniałam ale postanowiłam znaleźć Izzy.
Szłam i szłam i szłam.
Baardzo długo.
Najdłużej.
Szłam przez las i obok rzeki.
Zobaczyłam ją.
Samą....
(Izzy? to moja wina)
poniedziałek, 8 czerwca 2015
Od Tene do Izzy
Szłyśmy i szłyśmy. Nocny wiatr wiał nam w pyski. Za nim dotarłyśmy do jaskini Temp zaczęliśmy rozmowę.
- Jak myślisz. O co chodzi z przepowiednia?
- Sama nie wiem. - odpowiedziała.
Widać i słychać było w jej głosie, że jest zmęczona
To przeze mnie.
To moja wina
Nic dla niej nie znacze
I jest tylko ból
I cierpienie
ból
I cierpienie
Tylko to mi pozostało
Szłyśmy tak jeszcze bardzo długo
W końcu ja przystanęłam.
Zapomniałam
Ale jestem głupia
głupia
głupia
głupia
głupia
głupia
głupia
głupia
jestem głupa
baaaaaardzo
gupia
Mam przecież wielką siłę woli. Zatrzymałam się. Skupiłam. Pomuślalam o naszych jaskiniach w sąsiedztwie. O drzewach. Starałam się przywołać tamten krajobraz.
Udało się.
Byłyśmy w swoich jaskiniach.
Bałam się ze Izzy zrobi mi wyrzuty jutro rano.
***
Wstałam bardzo wcześnie. Wcześniej od porannych ptaków.
I napisałam tylko kilka słów.
Przepraszam za wczoraj.
Zamierzałem pobyć samą. W otoczeniu natury i ciszy.
Zaczęłam iść więc dróżką.
Gdy dotarłam do polanki zaczęłam oglądać wschód słońca.
(Izzy? Sorry nie mogłam pisać)
- Jak myślisz. O co chodzi z przepowiednia?
- Sama nie wiem. - odpowiedziała.
Widać i słychać było w jej głosie, że jest zmęczona
Szłyśmy tak jeszcze bardzo długo
W końcu ja przystanęłam.
Zapomniałam
Mam przecież wielką siłę woli. Zatrzymałam się. Skupiłam. Pomuślalam o naszych jaskiniach w sąsiedztwie. O drzewach. Starałam się przywołać tamten krajobraz.
Udało się.
Byłyśmy w swoich jaskiniach.
Bałam się ze Izzy zrobi mi wyrzuty jutro rano.
***
Wstałam bardzo wcześnie. Wcześniej od porannych ptaków.
I napisałam tylko kilka słów.
Przepraszam za wczoraj.
Zamierzałem pobyć samą. W otoczeniu natury i ciszy.
Zaczęłam iść więc dróżką.
Gdy dotarłam do polanki zaczęłam oglądać wschód słońca.
(Izzy? Sorry nie mogłam pisać)
sobota, 30 maja 2015
Od Tene do Lotte
- Mam pomysł. Teraz ty mnie złap. - odbiegłam
Tym razem to ona mnie nie mogła złapać.
W końcu przystanęła i powiedziała.
- Dobra. Daj inną propozycję.
Uśmiechnęłam się.
- Możemy.....Wiem. Oprowadzę cię po watasze. Zgoda?
- Jasne.
Zaczęłyśmy się przechadzać po watasze. Bardzo jej się tam podobało. Przy okazji spotkałyśmy Tempestas, która przyjęła Lotte do watahy. Wadera była w niebo wzięta....
(Lotte?)
Tym razem to ona mnie nie mogła złapać.
W końcu przystanęła i powiedziała.
- Dobra. Daj inną propozycję.
Uśmiechnęłam się.
- Możemy.....Wiem. Oprowadzę cię po watasze. Zgoda?
- Jasne.
Zaczęłyśmy się przechadzać po watasze. Bardzo jej się tam podobało. Przy okazji spotkałyśmy Tempestas, która przyjęła Lotte do watahy. Wadera była w niebo wzięta....
(Lotte?)
piątek, 22 maja 2015
Od Tene do Lotte
- Hej. Jesteś Nowa? - zapytałam z entuzjazmem
Spojrzała na mnie z uśmiechem.
- Tak. Chcę tu dołączyć.
- To świetnie.
- Jesteś Alphą??
- Nie ale ona się zgodzi.
- To cudownie.
Patrzyłam na nią zaintrygowała. Ile w niej radości. Czasem też tak miałam.
- A zupełnie zapomniałam. Jestem Tenebrae. Możesz mówić Tene.
- A ja Lotte. Inaczej Yukino.
- Świetnie. Pierwszą rzecz mamy już za sobą
- A jaką jest druga?
- To pytanie.
- Jakie?
- Co chcesz porobić.
Roześmiała się.
(Lotte? Mały brak weny)
Spojrzała na mnie z uśmiechem.
- Tak. Chcę tu dołączyć.
- To świetnie.
- Jesteś Alphą??
- Nie ale ona się zgodzi.
- To cudownie.
Patrzyłam na nią zaintrygowała. Ile w niej radości. Czasem też tak miałam.
- A zupełnie zapomniałam. Jestem Tenebrae. Możesz mówić Tene.
- A ja Lotte. Inaczej Yukino.
- Świetnie. Pierwszą rzecz mamy już za sobą
- A jaką jest druga?
- To pytanie.
- Jakie?
- Co chcesz porobić.
Roześmiała się.
(Lotte? Mały brak weny)
sobota, 16 maja 2015
Od Tene do Izzy
Czułam się odepchnięta. Pusta. Jakby moje życie było inne. Izzy odeszła ode mnie. Zostałam sama.
Dam radę. Dam radę.
Zwalę to. Zwalę to.
Ciastka bólu. Ciekawe.
I znowu ten dźwięk. Ta twarz. Wszystko powraca. Mój sen również.
Wyszłam na zewnątrz.
Ten dźwięk.
On.
Jest.
Gdzieś blisko.
Razem z braćmi ognia.
To mnie szukają.
Mam coś co morze ICH powstrzymać.
I to coś mam na szyi........
Biegnę. Muszę dogonić Izzy. Nie ważne czy napawa się bólem czy nie. Ona może mi pomóc. Tak twierdzi przepowiednia.
Biegnę ile sił w nogach
Moja własna prędkość mnie męczy.
Gdzie ona jest.
Dobra trudno.
Przystanęłam. Musiałam coś przekąsić.
Zjadłam dwa króliki które ledwo upolowałam. Cały czas miałam w głowie.
Ona mnie zostawiła.
Izzy
Parabati
nie chcę mnie
jestem dla niej
wielkim
ciężarem
Po co jej ja?
Jest silną beze mnie
Dalej szłam już wolniej.
W końcu zobaczyłam Izzy.
- Izzy - zawolalam
Odwróciła się.
(Izzy? )
(Izzy?)
Ciastka bólu. Ciekawe.
I znowu ten dźwięk. Ta twarz. Wszystko powraca. Mój sen również.
Wyszłam na zewnątrz.
Ten dźwięk.
On.
Jest.
Gdzieś blisko.
Razem z braćmi ognia.
To mnie szukają.
Mam coś co morze ICH powstrzymać.
I to coś mam na szyi........
Biegnę. Muszę dogonić Izzy. Nie ważne czy napawa się bólem czy nie. Ona może mi pomóc. Tak twierdzi przepowiednia.
Biegnę ile sił w nogach
Moja własna prędkość mnie męczy.
Gdzie ona jest.
Dobra trudno.
Przystanęłam. Musiałam coś przekąsić.
Zjadłam dwa króliki które ledwo upolowałam. Cały czas miałam w głowie.
Dalej szłam już wolniej.
W końcu zobaczyłam Izzy.
- Izzy - zawolalam
Odwróciła się.
(Izzy? )
(Izzy?)
czwartek, 14 maja 2015
Od Tene do Izzy
Nadstawiłam uszu. Słyszę to. Ale co to jest.
Już to słyszałam,
W moim śnie.
Przed tym jak zobaczyłam tego wilka.
Obudziłam się dlatego, że go znałam.
- Słyszę. - odparłam - co to jest?
Nagle cisza.
Miejsce gdzie był woreczek zaczęło mnie strasznie piec.
Przeszywał mnie piekielny ból.
Ból. Muszę go przezwyciężyć.
Ból. Moja siła woli.
Ból. Nie pozwolę na to.
Zebrałam sięw sobie. Po chwili ból ustał. Krzyknęłam. Zobaczyłam tego przez którego się obudziłam z krzykiem. Wtedy nie widziałam jego twarzy. Teraz bardzo wyraźnie.
Tym razem nie był umazany krwią.......
Zmusiłam się by otworzyć oczy.
Izzy coś ukrywa. Nagle to poczułam. To chodzi o sen...
- Co to było? - powtórzyłam pytanie
(Izzy?)
- Słyszę. - odparłam - co to jest?
Nagle cisza.
Miejsce gdzie był woreczek zaczęło mnie strasznie piec.
Przeszywał mnie piekielny ból.
Ból. Muszę go przezwyciężyć.
Ból. Moja siła woli.
Ból. Nie pozwolę na to.
Zebrałam sięw sobie. Po chwili ból ustał. Krzyknęłam. Zobaczyłam tego przez którego się obudziłam z krzykiem. Wtedy nie widziałam jego twarzy. Teraz bardzo wyraźnie.
Tym razem nie był umazany krwią.......
Zmusiłam się by otworzyć oczy.
Izzy coś ukrywa. Nagle to poczułam. To chodzi o sen...
- Co to było? - powtórzyłam pytanie
(Izzy?)
wtorek, 12 maja 2015
Od Tene do Izzy
Po długich wysiłkach zasnęłam.
Wyszłam z jaskini. Po chwili zaczęli mnie gonić. To byli ogniści bracia.
- Stój wrzeszczeli.
Nie odpowiadałam.
Nagle wpadłam na kogoś. Podniosłam głowę.....
Zerwałam się z krzykiem. Izzy nie spała.
- Wiesz myślę, że jednak my mamy uratować świat. - oświadczyła na powitanie.
- Możliwe. A co widziałaś to we śnie?
- Może. A tobie co się śniło, że tak wrzeszczysz?
Opowiedziałam jej swój sen.
Pokiwała głową.
- A tobie co się śniło? - zapytałam
(Izzy?)
Wyszłam z jaskini. Po chwili zaczęli mnie gonić. To byli ogniści bracia.
- Stój wrzeszczeli.
Nie odpowiadałam.
Nagle wpadłam na kogoś. Podniosłam głowę.....
Zerwałam się z krzykiem. Izzy nie spała.
- Wiesz myślę, że jednak my mamy uratować świat. - oświadczyła na powitanie.
- Możliwe. A co widziałaś to we śnie?
- Może. A tobie co się śniło, że tak wrzeszczysz?
Opowiedziałam jej swój sen.
Pokiwała głową.
- A tobie co się śniło? - zapytałam
(Izzy?)
niedziela, 10 maja 2015
Od Tene do Izzy
Jest północ. Wychodzę z pokoju. Brak straży. To musi być podstęp.
Idę.
Nie ma pośpiechu.
Straciłam przytomność.
Ale jak? Przez co?
We śnie dostrzegłam waderę. Podała mi mały woreczek.
'
Idę.
Nie ma pośpiechu.
Straciłam przytomność.
Ale jak? Przez co?
We śnie dostrzegłam waderę. Podała mi mały woreczek.
'
Zastrzegła by go nie otwiera. Zostałam sama. Woreczek miałam na szyi pod futrem. Usłyszałam jeszcze tylko jedno:
जब दुनिया पूछता
यह एक पौराणिक कथा की तरह है
Go रिलीज
और अब सब कुछ strzeszcie
आत्मविश्वास
सेना महारत
यह निश्चित रूप से
मूर्ख मत बनो
आप खाने के लिए चाहते हैं यहां तक कि अगर
कैसे विफल हो जाएगा
यह सिर्फ दुनिया नहीं होगा
आप इस के लिए एक बड़ा नुकसान है।
और वे ऐसा
आधा दानव
और दूसरा
यह जहां शक्तियां मजबूत कर रहे हैं
(Gdy świat poprosi
To jak legenda głosi
Wypuśćcie go
A teraz strzeszcie się wszystkiego
Zaufanie
Mocy opanowanie
To na pewno
Nie dajcie się zwieść
Nawet gdy chce się wam jeść
Jak się nie uda
To tylko nie będzie świata
Dla was to za duża strata.
A zrobią to one
Pół demon
I druga
Ta której moce są silne)
To jak legenda głosi
Wypuśćcie go
A teraz strzeszcie się wszystkiego
Zaufanie
Mocy opanowanie
To na pewno
Nie dajcie się zwieść
Nawet gdy chce się wam jeść
Jak się nie uda
To tylko nie będzie świata
Dla was to za duża strata.
A zrobią to one
Pół demon
I druga
Ta której moce są silne)
Obudziłam się i pognałam przed siebie. Miałam woreczek na szyi. Czy to jakaś przepowiednia?
Po chwili biegłam obok Izzy.
Po 12 godzinach znalazłyśmy ustronne miejsce. Opowiedziałam Izzy o przepowiedni.
Zrobiłyśmy spis naszysz nowych umiejętności poznanych w niewoli
Tene:
Rozpoznawanie iluzji
Duża (ogromniasta) siła woli
Rozpoznawanie kłamstw
Izzy:
(Izzy? Teraz twoje :-))
czwartek, 30 kwietnia 2015
Od Tene do Izzy
Czuję jej myśli. Słyszę krzyk. Przyspieszam.
A moje serce się rozdziera
Przyspieszam
I myślę o nim
To nie moje myśli
Biegnę sprintem
Otwieram drzwi...
I widzę Izzy całą we krwi
Upadam.
Nie mam siły
- Dlaczego się ranisz.
Nie odpowiada. Krzyczę. Chce pocieszyć.
Padam u jej stóp.
I co teraz? Co zrobimy?
- Powiedz jak się stąd wydostaniemy?
Ja nim nie wiem. Myśli Izzy są jak pociski.
Powiedz proszę! Przesyłam jej w myśli.
Została mi reszta nadzieji na jakiś pomysł i ból.....od żyletki.......
(Izzy? Nie jestem przyzwyczajona. Tak, to już deprecha. Miej pomysł i się z tąd wyrwijmy :-))
A moje serce się rozdziera
Przyspieszam
I myślę o nim
To nie moje myśli
Biegnę sprintem
Otwieram drzwi...
I widzę Izzy całą we krwi
Upadam.
Nie mam siły
- Dlaczego się ranisz.
Nie odpowiada. Krzyczę. Chce pocieszyć.
Padam u jej stóp.
I co teraz? Co zrobimy?
- Powiedz jak się stąd wydostaniemy?
Ja nim nie wiem. Myśli Izzy są jak pociski.
Powiedz proszę! Przesyłam jej w myśli.
Została mi reszta nadzieji na jakiś pomysł i ból.....od żyletki.......
(Izzy? Nie jestem przyzwyczajona. Tak, to już deprecha. Miej pomysł i się z tąd wyrwijmy :-))
wtorek, 28 kwietnia 2015
Od Tene do Izzy
Obudziłam się. Jest cicho. Tak krucho w mym sercu.
Chcę zapomnieć
zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć
O tym mym ognistym księciu.
Siła woli. Spokój.
Odsunęłam myśli o NIM
Zaczęłam się martwić o Tene.
Spróbuję wejść jej do głowy. W końcu łączyła nas więź. (jak z książki)
Skupiłam się. Wyciszyłam. Udało się.
Była sama. Zagubiona. Myślała o basiorze. Ta miała ten sam problem co ja. Była załamana. Chciała się pociąć.
Wróciłam do siebie.
Z erwałam się na nogi. Wybiegłam na korytarz. Muszę ją znaleźć.
Biegłam i biegłam. Wybiegłam na zewnątrz. Powietrze dokarmiało mój mózg.
W końcu mogłam się przyjżeć okolicy. Był to pusty plan z budynkiem w którym byłyśmy od dawna. Byłyśmy na terenach watahy. Nie wierzę. Pobiegłam do lasu. Tak to iluzja. Jesteśmy na terenach watahy ale gdzieś daleko.
Wróciłam do budynku.
Jestem w pokoju i w końcu moja nieustraszony strona się poddała. Rozpłakałam się.
Gdy otarłam łzy poszłam szukać Izzy. Używałam instynktu.
(Izzy? )
Chcę zapomnieć
zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć zapomnieć
O tym mym ognistym księciu.
Siła woli. Spokój.
Odsunęłam myśli o NIM
Zaczęłam się martwić o Tene.
Spróbuję wejść jej do głowy. W końcu łączyła nas więź. (jak z książki)
Skupiłam się. Wyciszyłam. Udało się.
Była sama. Zagubiona. Myślała o basiorze. Ta miała ten sam problem co ja. Była załamana. Chciała się pociąć.
Wróciłam do siebie.
Z erwałam się na nogi. Wybiegłam na korytarz. Muszę ją znaleźć.
Biegłam i biegłam. Wybiegłam na zewnątrz. Powietrze dokarmiało mój mózg.
W końcu mogłam się przyjżeć okolicy. Był to pusty plan z budynkiem w którym byłyśmy od dawna. Byłyśmy na terenach watahy. Nie wierzę. Pobiegłam do lasu. Tak to iluzja. Jesteśmy na terenach watahy ale gdzieś daleko.
Wróciłam do budynku.
Jestem w pokoju i w końcu moja nieustraszony strona się poddała. Rozpłakałam się.
Gdy otarłam łzy poszłam szukać Izzy. Używałam instynktu.
(Izzy? )
Od Tene do Izzy
Basior zabrał mnie od Izzy. Czułam że muszę ją chronić. Ale nie opierała się basiorowi.
- Masz partnera? - spytał łagodnie
- Nie..... - zatkało mnie.
Wróciliśmy do pokoju. Miałam przeczucie. Tylko jakie? Nie mogłam fo odgadnąć.
Basior zmienił się w człowieka.
- Przecież ty też potrafisz - uśmiechnął się
Potrafię ale muszę w to włożyć wysiłek. To jak przemienienie się siłą woli, bo....... Tak właśnie było.
Udało się. Basior a raczej chłopak pochwycił mnie w ramiona.
- Nigdy cię nie zostawię - wyczerpał
Jego słowa były jak nektar.
Rzuciliśmy się na łóżko. On był na de mną i zaczął mnie całować. Odwzajemniałam pocałunki A większość była w usta.
- Kocham Cię - wyszeptał
(Izzy? to jest coraz bardziej porąbane xD)
- Masz partnera? - spytał łagodnie
- Nie..... - zatkało mnie.
Wróciliśmy do pokoju. Miałam przeczucie. Tylko jakie? Nie mogłam fo odgadnąć.
Basior zmienił się w człowieka.
- Przecież ty też potrafisz - uśmiechnął się
Potrafię ale muszę w to włożyć wysiłek. To jak przemienienie się siłą woli, bo....... Tak właśnie było.
Udało się. Basior a raczej chłopak pochwycił mnie w ramiona.
- Nigdy cię nie zostawię - wyczerpał
Jego słowa były jak nektar.
Rzuciliśmy się na łóżko. On był na de mną i zaczął mnie całować. Odwzajemniałam pocałunki A większość była w usta.
- Kocham Cię - wyszeptał
(Izzy? to jest coraz bardziej porąbane xD)
poniedziałek, 27 kwietnia 2015
Od Tene do Izzy
Wiedziałam że nie mogę mu wierzyć. Jednak wiedziałam, że to prawda. To nie była żadna iluzja.
- Dlaczego mnie uwolniłeś? - spytałem
Basior popatrzył na mnie swoimi zielonymi oczami. Już wiem czym mogłam oj odróżnić. On miał zielone, a jego brat niebieskie oczy.
Woatrywał się we mnie jak w obrazek.
- Sam nie wiem - odparł
- Wiesz tylko nie chcesz powiedzieć. Czuję to.
- No bo po co? Was więzić? Ja nawet nie znam planów. To on jest szefem.
- Ach spoko.
Popatrzył na mnie tęsknie.
- Muszę Cię niestety związać.
Zaczął mnie obkręcać łańcuchem. Robił to delikatnie i stanowczo. W pewnym momencie byłam zbyt blisko.
- Prowadź - poprosiłam
Nie chc3 być związana. Nie chcę
W tej chwili łańcuch pękł.
Basior który stał obok mnie wbił we mnie wzrok.
- Jak - wyczerpał
- Nie wiem.
Bez słowa ruszył dalej. Znaleźliśmy się w wielkiej ej sali i była tam Izzy. Wysłałam zmuszony okrzyk.
(Izzy? )
- Dlaczego mnie uwolniłeś? - spytałem
Basior popatrzył na mnie swoimi zielonymi oczami. Już wiem czym mogłam oj odróżnić. On miał zielone, a jego brat niebieskie oczy.
Woatrywał się we mnie jak w obrazek.
- Sam nie wiem - odparł
- Wiesz tylko nie chcesz powiedzieć. Czuję to.
- No bo po co? Was więzić? Ja nawet nie znam planów. To on jest szefem.
- Ach spoko.
Popatrzył na mnie tęsknie.
- Muszę Cię niestety związać.
Zaczął mnie obkręcać łańcuchem. Robił to delikatnie i stanowczo. W pewnym momencie byłam zbyt blisko.
- Prowadź - poprosiłam
Nie chc3 być związana. Nie chcę
W tej chwili łańcuch pękł.
Basior który stał obok mnie wbił we mnie wzrok.
- Jak - wyczerpał
- Nie wiem.
Bez słowa ruszył dalej. Znaleźliśmy się w wielkiej ej sali i była tam Izzy. Wysłałam zmuszony okrzyk.
(Izzy? )
czwartek, 23 kwietnia 2015
Od Tene do Izzy
Obudziłam się. Czarny łańcuch przylgnął mi do ciała niczym płaszcz. Nie wyczułam iluzji. Wiem że to potrafiłam. Rozejrzałam się. Byłam w małym pokoiku. Z okna padało słabe światło oświetlają niewielkie łóżko z niebieskiego jedwabiu. Mocne drzwi w rogu nie zwracała uwagi. Jednak było w nich coś dziwnego. Coś co mnie przyciągały do nich. Jakąś dziwna siła. A może przeczucie?
Z drzwi wypłynął basior. Przeszedł przez nie. Dopiero teraz zauważyłam, że były uchylone.
- Jak się czuję nasza ślicznotka?
- Czy Wy chcecie nam zaimponować czy nas więzić.
Nie odpowiedział
- Narazie to sama nie wiem
Uśmiechnął się. Uklękłam. To przez ból. Coś jest Izzy.
- Nic jej nie jest - powiedział głosem ojca
Był świnią to pewne no ale musiałam mu uwierzyć. Nie wiem dlaczego.
Ujrzała błysk satysfakcji.
Czyżby kolejny test?
- Chodź. - powiedział - Pewnie jesteś głodna
Trafił w sedno. Czułam się zupełnie pusta. Wolno powikłań się za nim. Utrudniał mi w tym łańcuch.
- Jak oviecasz że będziesz grzeczna to ci to zdejmie. Albo będzie nieprzyjemnie
- Obiecuję - bąknęłam
Zaczął zdejmować ze mnie łańcuch.
Jego łapy są delikatne. Nie chcą mnie skrzywdzić.
Ruchem głowy nakazał mi iść za sobą.
Znaleźliśmy się w dużym pokoju.
- Jest mój - odrzekł z dumą - rozgość się
Coś knuł. Byłam czujka i jednocześnie jadłam antylopy. Byłam strasznie głodna.
- Gdzie jest Izzy - zapytałam
- U mojego brata - odparł
(Izzy? )
Z drzwi wypłynął basior. Przeszedł przez nie. Dopiero teraz zauważyłam, że były uchylone.
- Jak się czuję nasza ślicznotka?
- Czy Wy chcecie nam zaimponować czy nas więzić.
Nie odpowiedział
- Narazie to sama nie wiem
Uśmiechnął się. Uklękłam. To przez ból. Coś jest Izzy.
- Nic jej nie jest - powiedział głosem ojca
Był świnią to pewne no ale musiałam mu uwierzyć. Nie wiem dlaczego.
Ujrzała błysk satysfakcji.
Czyżby kolejny test?
- Chodź. - powiedział - Pewnie jesteś głodna
Trafił w sedno. Czułam się zupełnie pusta. Wolno powikłań się za nim. Utrudniał mi w tym łańcuch.
- Jak oviecasz że będziesz grzeczna to ci to zdejmie. Albo będzie nieprzyjemnie
- Obiecuję - bąknęłam
Zaczął zdejmować ze mnie łańcuch.
Ruchem głowy nakazał mi iść za sobą.
Znaleźliśmy się w dużym pokoju.
- Jest mój - odrzekł z dumą - rozgość się
Coś knuł. Byłam czujka i jednocześnie jadłam antylopy. Byłam strasznie głodna.
- Gdzie jest Izzy - zapytałam
- U mojego brata - odparł
(Izzy? )
wtorek, 21 kwietnia 2015
Od Tene do Izzy
Obudziłam się. W sumie to już drugi raz. Jestem, cud, wolną. Nie mam łańcucha. Tym razem jestem w zamkniętym, białym pokoju. Zamiast ścian i sufitu są okna. Chwila. Na zewnątrz nie jest aż tak pieknie. To iluzja. Wiem o tym. W pokoiku jest tylko łóżko przykryte jedwabnym kocem z wychawtowanymi białymi kwiatami. Oprócz łóżka jest tu też stolik z brązowego drewna. Podłoga nie jest taka jak ściany. Przykryta jest delikatnym dywanem przypominającym pióra. Czuć pod nim twarde deski.
Chwila.
Jeszcze jedna.
Tu jest za pięknie. Ci dwaj nas tu trzymają!!!
Czar prysł.
Leżę skuta złotawym łańcuchem. Jestem w ciemności.
Widzę okryte jedwabiem ściany. To dla zmylenia orientacji.
- Brawo Tene - powiedział głos
To ostatnie co usłyszałam. A potem zapadła ciemność.
(Izzy? )
Chwila.
Jeszcze jedna.
Tu jest za pięknie. Ci dwaj nas tu trzymają!!!
Czar prysł.
Leżę skuta złotawym łańcuchem. Jestem w ciemności.
Widzę okryte jedwabiem ściany. To dla zmylenia orientacji.
- Brawo Tene - powiedział głos
To ostatnie co usłyszałam. A potem zapadła ciemność.
(Izzy? )
Subskrybuj:
Posty (Atom)
